Logowanie



 
 
 
Reportaż z Majówki 2014 PDF Drukuj Email
piątek, 30 maja 2014 00:00
 
KasiaZ
Mimo nie najlepszej prognozy pogody na weekend majowy - 21 naszych rodzin w tym dwie spoza wspólnoty - pozytywnie nastawionych do rzeczywistości, którą zastaną, stawiło się zwyczajowo dla naszych majówek, w ośrodku Mausz pod Sulęczynem....






EucharystiaByliśmy z mężem i dzieciakami jak się okazało pierwszą rodzinką, która się zjawiła, co dało nam trochę próżnej satysfakcji
J. Przywitał nas ośrodek w nowej odsłonie, odświeżone ściany, nowe posadzki gresowe, ocieplone wizualnie łazienki. Domki także gotowe lub w trakcie modernizacji by służyły całorocznie. Byliśmy podnieceni faktem oczekiwania reszty. Pierwsi z nas, którzy chcieli pomóc w organizacji całego wydarzenia przybyli właśnie już w czwartek. W trakcie trwania majówki tak jak pozwalały na to możliwości rodzin, część jeszcze dobijała do naszej wesołej gromady, niektórzy musieli wyjechać wcześniej z różnorakich przyczyn, z czym zawsze trudno się pogodzić bo im więcej nas tym duch bardziej ożywiony i tak po ludzku po prostu ciekawiej.
 

Wieczorem tego dnia dojechał do nas ks. Wojtek i został z nami w pełnej dyspozycji do dnia następnego, aż do godzin wieczornych, posługując w tym czasie sprawowaniem Eucharystii i sakramentami - niestety musiał wracać do obowiązków parafialnych ale zastąpił go w sprawowaniu Mszy św sobotniej, za co jesteśmy bardzo wdzięczni wspaniały kapłan-ojciec duchowy Seminarium Gdańskiego ks. Krzysztof Mudlaff. Tę pierwszą Mszę wieczorną w czwartek, przeżyliśmy w kameralnym jeszcze gronie, kilku rodzin. Już od rana jednak zaczęły zjeżdżać się kolejne nasze rodziny.


IrenaInauguracja majówki 2014 rozpoczęła się od powitania nas przez liderów Jacka i Lusię oraz  uroczystą Mszą św. z odśpiewaniem, zresztą także w kolejne dni naszego zjazdu-majowej litanii maryjnej. Zaraz potem  gość specjalny majówki- Irena Neumueler nasza prelegentka- a na co dzień teolog, pedagog, doradca życia duchowego służąca ludziom swoją wiedzą i posługą duchową od wielu lat.  rozpoczęła sesję swoich 4 nauczań poświęconych: Emocjom w życiu chrześcijanina. Tematy kolejnych nauczań, możecie ich odsłuchać na stronie, to:

Chrześcijanie i ich emocje, Strach wiara, walka, Sprawiedliwy i niesprawiedliwy gniew-gniew Boga i gniew ludzki, nauczanie stanowe: Kobieta i jej pragnienia w ujęciu chrześcijańskiej miłości, Pragnienia mężczyzny w nurcie miłości chrześcijańskiej. Odsłuchajcie je koniecznie- Irena mam wrażenie wkracza w samo jądro poruszanych przez nią tematów-wszystko poparte słowem Bożym, życiowym doświadczeniem i łatwo w tym odnaleźć swoje miejsce, swoją sytuację. W czasie gdy większość pozostawała na sali słuchając Ireny i oglądając przygotowane przez nią prezentacje, wybrana grupa oddanych opiekunów wspólnotowych zajmowała się jak to zwykle grupami dziecięcymi prowadząc przygotowane pod nich zajęcia, w których bawiły się swobodnie  lub w zabawach proponowanych,, dowiadywały się o życiu Jana Pawła II z książki …Jak Karolek został Papieżem, starsze oglądały np.
film animowany "Największy z Cudów" o tym co tak naprawdę dzieje się podczas sprawowania Eucharystii.

skakanka zespol




uwielbienieWspaniałe też uważam były uwielbienia wieczorne, prowadzone przez Arka i Tomka, ze śpiewem i grą naszej niezawodnej kapeli: Beatka Ewelina, Ania, Aga, Artur, Jarek, ubarwione oddawaniem Panu chwały różnobarwnymi flagami, ależ nasze dzieciaki wywijały nimi ale i dorośli popłynęli na fali oraz rozbudowaną modlitwą wstawienniczą, z której mam wrażenie większość chciała skorzystać, prosząc Pana o czynienie porządku i przynoszenie uzdrowienia w naszych emocjach i w naszym życiu.

Co jeszcze warto wspomnieć jako czas, który zapada w serce- no oczywiście rozmowy, wymiany myśli, emocji w czasie przerw przy kawce, ciastkach, gdzie tym razem Arek i Ania obsługiwali naszą tymczasową  kawiarenkę, oraz te wieczorne i bywało do późna przeciągane Polaków rozmowy, gdzie popadnie i wypadnie, od stołówki -gdzie w czwartek zwłaszcza nie wykupując posiłków z ośrodka mogliśmy  jak pierwsi chrześcijanie dzielić się wszystkim co nawieźliśmy i chlebem i ciachem i to zrozumieją ci którzy uczestniczyli w zabawnej sytuacji- pasztetem ( z) pewnej teściowej J, po pokoje gromadnych schadzek np. u Tomka i Sylwii gdzie potrafiło upakować się nas niemal 20 osób a opowieści z każdego rodzimego podwórka sypały się nam jak z rękawa, po obsiedzone niczym kury na grzędach parapety jak tylko na kogoś udało się natknąć po terenie ośrodka. Mamy wspaniałych, przewspaniałych ludzi w tej wspólnocie-- mam  takie doświadczenie daru od Boga w postaci każdego z Was.

Nasze dzieci też wykorzystywały sytuację swojej gremialności w jednej przestrzeni jak mogły: biegały, dosiadały hulajnóg, dokazywały i piszczały po korytarzach z wielkiej radości. Czysta dziecięca beztroska ale mimo, że na dłużej znikały z oczu nawet i te 2 latki to jakoś tak bezpiecznie bo w monitoringu oczu tylu ciotek i wujków.

W_pokoju ciastka

 

Mimo chłodnej raczej, na szczęście dość słonecznej pogody nie zrezygnowaliśmy też z gier terenowych, przygotowanych genialnie muszę powiedzieć, przez Marysię i Pawła, gdzie każdy z nas dostał w czasie pory obiadowej sekretny list z mapą terenu ośrodka i w miejscu spotkania rodzin już w plenerze szczegółowe pouczenie co do możliwości uzbierania punktów poprzez poszukiwanie, z mapą wyznaczonych ukrytych punktów z  20 tajemnicami, wszystko okraszone zadaniami wymagającymi kondycji, zręczności, sprawności i odwagi, jak przemieszczanie się po kolei rodzinami po dwóch linach od drzewa do drzewa, czy celnych 10 rzutach rodziny do kosza, bieganiu po schodach  w te i we wte aż nogi z tyłka za przeproszeniem odpadały, po okazanie zaufania głowie rodziny i przejście  z nimi żon i dzieci z zawiązanymi oczami. Na koniec jako, że sekrety do odkrycia okazały się niczym innym jak tajemnicami różańca św, wypisanymi na karteczkach, po zebraniu ich wszystkich, każda rodzina przyklejała je w  kolejności na kartkach i losowaliśmy jaka rodzina ma odegrać jaką scenę z życia Jezusa i Maryi, co później odgadywaliśmy w wielkich emocjach i z prawdziwym entuzjazmem oraz uznaniem wobec aktorów. Zwycięzcami zostały rodziny: Kotowicze, Bujewscy i Szporko.


zawiazane_oczy



Widziałam  też z okna naszej sali wykładowej, że w niedzielne przedpołudnie tuż przed zakończeniem majówki, w podchody bawiła się nasza młodzież wspólnotowa. Także nie można powiedzieć, że nasza wspólnota zapuszcza swe ciała i tylko się uwzniośla.

Nie mogłabym nie wspomnieć bo to było mocne, a wszystko stąd, że kapłani zaprzyjaźnieni nie mieli możliwości z nami pozostać w najbardziej dla nich aktywny dzień tygodnia - Dzień Pański, jak udając się z rodzinami wspólnoty do pobliskiej kaplicy na mszę parafialną rozkręciliśmy towarzystwo zziębnięte tam i jak wiadomo nieco sztywne, żywą pieśnią, uwielbieniem z klaskaniem. Nawet nasze dzieci, które były tam zgromadzone tak licznie, od tyciego maluszka, dały naprawdę popis wzorowego zachowania. Myślę, że to było piękne świadectwo dla parafian- całe rodziny razem, pełne dzieci i co podsumował tamtejszy ksiądz dające przykład tak żywej wiary.

Majówka zakończyła się podziękowaniami dla Ireny za głębię, którą się z nami podzieliła na temat emocji- życia z nimi, umiejętnego korzystania, panowania nad nimi, tego, że nasze kobiece i męskie pragnienia są ważne, warto je pielęgnować być dla siebie wzajemnie darem, następnie czasem dzielenia się tym czego duchowo doświadczyliśmy np. odkryciem, że lęk nie może wygrywać z nami, jeśli to Pana uznajemy za Królującego w naszym życiu i wierzymy, że On czuwa nad nami.

Po pysznym obiedzie, no cóż proza życia: ogarnianie pokoi, likwidowanie śladów bytności, ciepłe spojrzenia posyłane po sobie na pożegnanie bo przecież zawsze majówka i sierpniówka to najlepszy czas poznawania się.

Potem już tylko wyjazd, z którym najbardziej niepogodzone bywały dzieci- nam wracało się do domu w doborowym towarzystwie bo do bagażnika, Boże wybacz, wśród wszystkich pakunów jakie rodzice małych dzieci wiozą, z braku miejsca w innym aucie, leżał mi niemal przez ramię, tuż nad głową długaśny ołtarzowy krzyż z figurą Jezusa, z którym sobie po drodze o naszym życiu i rodzinnych troskach gadałam .

 


Tekst przygotowała

Katarzyna Zosiuk

zdjęcia Arek Jachowski, Wojciech Kotas, Katarzyna Zosiuk