Logowanie



 
 
 
z dziennika duchowego – GDY NIE CHCEMY Z KIMŚ ROZMAWIAĆ PDF Drukuj Email
sobota, 07 marca 2015 14:44

Bracia Józefa widząc, że ojciec kocha go więcej niż ich wszystkich, tak go znienawidzili, że nie mogli zdobyć się na to, aby przyjaźnie z nim porozmawiać. Rdz 37,4


Fakt. Jakub kochał Józefa bardziej niż innych braci. A przynajmniej okazywał tę miłość tak, że można było odnieść takie wrażenie. Na przykład podarował Józefowi piękną suknię. I tylko jemu. Pewnie były jeszcze inne sygnały, że Józef jest oczkiem w głowie ojca. Skąd ta ojcowska preferencja? Jakąś odpowiedzią może być dalsza historia.

Gdy popatrzymy na zachowanie Józefa, gdy radzi sobie mimo niewoli, jak uwalnia się z kajdanów, poprawia swoją sytuację, omija trudności, wykorzystuje swe talenty, pomaga innym, ma odwagę mówić prawdę, gotowy jest na ryzyko dla słusznej sprawy, jak wspina się uczciwością i pracą w egipskiej hierarchii, jak umacnia się nie kosztem innych, lecz służąc innym, jak wreszcie wspaniałomyślnie pomaga swym prześladowcom braciom, przebacza ich straszną zdradę, nie szuka zemsty czy chociaż satysfakcji, to stwierdzamy, że Jakub mógł mieć rację. Słusznie wyróżniał Józefa. O tyle słusznie, o ile właściwe jest by ojciec wyróżnił jednego z synów za to, że jest zdolniejszy, mądrzejszy i lepszy od innych.

Bo Józef faktycznie się wyróżniał. Jeśliby kogoś nie przekonywała ta argumentacja, niech ostatecznie zauważy fakt, że to Józef został sprzedany, i to jego bracia go sprzedali. Jedenastu poczyniło obrzydliwy grzech, a jeden nie. Ktoś powie: Zaraz, zaraz, był tam Ruben, który chciał uratować Józefa i nawet to zrobił. Tak, uratował Józefa przed śmiercią, ale nie wiadomo, czy by uratował, gdyby braci nie udało się przekonać słowem. Czy Ruben oddałby życie za brata? Raczej nie. Gdy ostatecznie bracia Józefa sprzedali handlarzom, Ruben już nie oponował, przyjął swoją część srebrników. A potem kłamał przed ojcem wraz z innymi. Ruben wykazał się w krytycznym momencie opamiętaniem, brawo, ale winę miał niewiele mniejszą od pozostałych braci.

W każdym razie Józef był niezwykły. I zasługiwał na wyróżnienie. Jakub nie był niesprawiedliwy doceniając go. Choć może Jakub nie był zbyt mądry. Może powinien nie czynić wyróżnienia tak jawnie. Może powinien tylko pochwalić Józefa, ale traktować wszystkich jednakowo. Cóż, Jakub nie był idealnym ojcem. Jakub był jedynie dobrym ojcem, ale mógł popełniać wychowawcze błędy. Nie istnieją idealni i bezbłędni ojcowie. Coś o tym sam wiem mając czwórkę dzieci.

Przywykliśmy traktować Pana Boga jako idealnego ojca. Słusznie. Nie zrozumiemy woli Bożej, nie poznamy Jego dróg. Z pokorą musimy przyjmować Jego wyroki. Ale czasami trudno się z nimi pogodzić. Dlaczego jeden jest zdolny, drugi nie? Dlaczego ktoś ulega wypadkowi? Dlaczego ktoś ma rodziców alkoholików? Dlaczego ktoś jest zamożny, a innemu wiatr zawsze wieje w oczy?

Można odnieść wrażenie, że Boży świat nie jest do końca sprawiedliwy. Bo chyba w pewnym sensie, wydaje się, że faktycznie nie jest...

I gdy zauważymy, że ktoś został obdarowany bardziej niż my, że dostał szatę z "dłuższymi rękawami" niczym Józef, może się pojawić jeden z grzechów głównych, zazdrość. Tak naprawdę, zazdrość może być w dalszym ciągu tego tekstu zastąpiona dowolnym innym grzechem, nie brakuje ich. A każdy działa tak samo.

Mechanizm działania grzechu opisał lapidarnie i wyjątkowo św. Jakub:
Pożądliwość wystawia każdego na pokusę i nęci. Następnie pożądliwość, gdy pocznie, rodzi grzech, a skoro grzech dojrzeje, przynosi śmierć. Jk 1,14-15
Mamy tu ciąg zdarzeń, od trapiącej wszystkich, ale jeszcze niezawinionej pożądliwości, przez ciągle nie będącą grzechem pokusę, dalej przez pokusę spełnioną, czyli grzech, zło, którego zaczynamy się dopuszczać, aż po stan najgorszy, grzech dojrzały, grzech, który uśmierca, sam jest śmiercią, niewolą bez wyjścia. Taki grzech to grzech ciężki, oddalający nas od Boga. (Chyba, że zwrócimy się do Jego łaski. Ale to już inny temat.)

Bracia Józefa doszli do tej ostatniej fazy. Ich grzech zniewolił. Zazdrość była tak silna, że  z bratem nie byli w stanie przyjaźnie porozmawiać. Co by on nie mówił, zawsze mówił źle. Co by on nie czynił, wszystko źle. Mówi mądrze, to "ale się wymądrza", mówi mniej mądrze to "widzicie głupka?"


Doznał sukcesu - zimne milczenie. Doznał porażki - "należało mu się".

A z samym Józefem się nie rozmawia. "Nie gadajmy z tym głupkiem/mądralą/pyszałkiem/skromnisiem (niewłaściwe skreślić)."

Józefa się co najwyżej obgaduje, oczernia, obmawia. Chętnie się go wrzuca do dołu. "Niech tam sobie posiedzi, dobrze mu zrobi." Miesza z błotem.

Ale się z nim nie rozmawia.

To milczenie, omijanie sprawy, zamknięcie na dialog, na otwarte omówienie problemu, to wyraźny sygnał, że grzech dojrzał, że jest w ostatniej fazie, że wydał już śmierć.

Dlatego potrzebna jest wspólnota, byśmy się nie zasklepili w swoim ograniczonym postrzeganiu spraw. By ktoś nas wybił z zatwardziałości. Bo jeśli nie, to zabrniemy dalej. Jak bracia Józefa, uznamy że słusznie można czynić zło, że należy ukarać sprawiedliwego. Staniemy po stronie Zła. Choć nasze wnętrze nie zauważy tego i będzie nas sfałszowane sumienie zapewniać: słusznie, należy mu się, nawet jeśli jest niewinny, to i tak słusznie mu się należy, za całokształt. Za to, że jest zdolny, pracowity, uczciwy. Za to, że jest dobry, za to, że hojny, że ma z czego, że Bóg jest z nim.


Bracia Józefa nie byli źli z natury. W ogóle nie byli źli. Byli normalni, tacy jak my wszyscy. Tylko pozwolili, by grzech w nich wzrósł i ich opanował. Wtedy już nie widzieli co jest czym. I już nie odzywali się do brata.

Boże, uchroń mnie od fałszywego sumienia. Oraz od goryczy, która oddali mnie od brata i nie pozwoli z nim przyjaźnie porozmawiać.


Wojciech Kotas, 06 marca 2015
(omawiany fragment jest czytaniem z dnia)

 

Komentarze 

 
0 #1 Wojtek Kotas 2015-03-09 13:40
nowy tekst: GDY NIE CHCEMY Z KIMŚ ROZMAWIAĆ